Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Europa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Europa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 listopada 2010

Polowanie na chrześcijan

Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym otwiera nam oczy na „chrześcijan niewidzialnych”, jak ich nazwał przed kilkoma dniami Angelo Panebianco na łamach Corriere della Sera.

W artykule, który o dziwo ukazał się jako „wstępniak” największego włoskiego dziennika, Panebianco przypomina, że od Indonezji do Indii, od Bliskiego Wschodu po Afrykę Subsaharyjską trwa polowanie na wyznawców Chrystusa. Choć wspólnoty chrześcijańskie są tam obecne od czasów, gdy nie było jeszcze islamu, jednak przez wielu muzułmanów są uważane za obce, kojarzone ze światem zachodnim, traktowane jak jego piątą kolumnę. Dlatego - jak zauważa włoski dziennikarz - każdy zamordowany chrześcijanin to nie tylko wyeliminowany „niewierny”, ale także „cios zadany znienawidzonym ludziom Zachodu”.

A Zachód milczy. Udaje, że nie widzi albo nie rozumie. Z założonymi rekami zdaje się mówić, że nic wielkiego się nie stało.

Bierność jest odpowiedzią. Jest gestem przyzwolenia. Znakiem że można posunąć się dalej, można bezkarnie rozlewać niewinną krew. Ta bierność „służy kręcącym się po świecie fanatykom do wydania oceny na nasz temat” i „może skłonić ich do uznania, że jesteśmy słabi i chylący się ku upadkowi” - ostrzega Panebianco.

Zawstydzający jest – jak myślę – nie tyle fakt, że inni uznają nas za słabych i upadających, ale to, że milcząca bierność obnaża, iż tacy naprawdę jesteśmy.

***
Wczoraj otrzymałem mail od Samera, Irakijczyka, którego opisałem niedawno na łamach GN. Napisał: „mój brat ze swoją rodziną nie przebywa już w Iraku. Zostawił wszystko i uciekł po ostatnich wydarzeniach w Iraku, o których zapewne słyszałeś”. I zakończył: „módlmy się intensywnie, za wszystkich chrześcijan prześladowanych na świecie”.

piątek, 15 października 2010

Krew przemienia świat

O co chodzi w nowej ewangelizacji? Czy to projekt jakiejś ekspansji? Plan rekonkwisty? Próba narzucenie manipulacją, lękiem lub siłą swoich religijnych przekonań?

Kilka dni temu Benedykt XVI zaskoczył uczestników Synodu dla Bliskiego Wschodu, wygłaszając improwizowane przemówienie. Mówił o bożkach współczesnego świata. Są nimi: 1) Wielkie mocarstwa, anonimowe kapitały, które nie służą człowiekowi, ale go zniewalają, dręczą i mordują. 2) Ideologia terroryzmu, czyli przemoc dokonywana pozornie w imię Boga. 3) Narkotyki, które „jak żarłoczne zwierzę wyciąga ręce na wszystkie strony świata i niszczy” człowieka. 4) Styl życia, propagowany przez opinię publiczną, który uderza w małżeństwo.

Te fałszywe bożki niszczą człowieka. Należy je – cytując papieża - „zdemaskować”, i „pozbawić mocy”. Trzeba je strącić z piedestału, by dokonał się „proces przemiany świata”: od „upadku bożków” do poznania prawdziwego Boga.

Proces przemiany. Od bożków do Boga. O to chodzi w ewangelizacji.

Jak tego dokonać? - To krew męczenników, ból, krzyk Matki Kościoła sprawia, że bożki tracą moc, upadają i w ten sposób przemienia świat. – odpowiada papież. I dodaje: - Ów upadek, to nie tylko poznanie, że nie są Bogiem, to proces transformacji świata, za cenę krwi, za cenę cierpienia świadków Chrystusa.

Jeśli prawdą jest to, co mówi Benedykt, a wezwanie do nowa ewangelizacja Zachodu nie pozostanie tylko „pobożnym życzeniem”, nie zabraknie męczenników. Tych, którzy głęboko doświadczyli Boga i owocnie głoszą Jego Słowo. Tych, których prosta wiara jest mądrością i siłą Kościoła. Tych, którzy są gotowi zapłacić najwyższą cenę. Których krew przemienia świat. Jest ostatecznym argumentem. Chrystianizuje.